Miałam dziś był poza domem cały dzień, ale bardzo cieszę się, że mogłam wrócić na wieczór. W przeciwieństwie do całej masy ludzi, lubię piątkowe wieczory spędzać w domu, słuchając - tak - LP3. Lista Przebojów Trójki to mój swoisty piątkowy rytuał. Tak, jak głosowanie na nią, najczęściej w niedzielny wieczór. Lubię poświęcić trochę czasu na wybranie utworów nieoczywistych, odkrywanie nowości... To daje mi wiele radość i satysfakcji. Co jeden nowy utwór, który uruchamia ciarki na plecach, to spokój, że dobra muzyka ma się dobrze. Moje ostatnie odkrycie (choć wcale nie nowość) - Julia Marcell (zwłaszcza jej "Echo" - polski refren naprawdę daje radę).
Dlaczego dziś o tym piszę?
Kto lubi i słucha na co dzień Trójki, to dobrze wie, że obchodzi ona swoje pięćdziesięciolecie. Dziś z tej okazji będzie Lista specjalnie z Teatru Syrena w Warszawie. Pomyślałam, że z okazji urodzin mogę napisać o moim ulubionym radiu parę słów.
W sumie nieprzerwanie słucham Trójki od jakiegoś 2000 roku, wprowadzając poranne zwyczaje włączania właśnie tej stacji, żeby potem, gdy nie można, czuć się bez tego jak bez ręki. Teraz już trudniej mi się uzależnić od czegokolwiek, rankami nieraz nie mam czasu posłuchać porannej audycji, ale nic nie zastąpi piątku z listą, sobotniego wieczoru z MO i poniedziałkowego budzika o 4 rano.
piątek, 30 marca 2012
sobota, 17 marca 2012
Żywago. Ciągle żywy.
Znalazłam ostatnio wzór cudownie przetłumaczonej książki, cudownie czytającej się, wciągającej, czasem może z zagmatwaną fabuła, ale w sumie bardzo mądrą, z wieloma przemyśleniami. Uwielbiam książki, które nie są oczywiste. Które nie zawierają samej fabuły, a które są przeplatane mnóstwem myśli, które - albo są rozwinięte, albo można samej rozwinąć w kierunku, który sam się nasuwa. Można się z nim zgadzać albo nie, można mieć swój własny punkt zaczepienia, który zadowala, który rozwija. Po to się w końcu czyta książki. Aby rozwijały. Po to ja czytam. Często mam tak, że nie pamiętam dokładnie fabuły, nie pamiętam bohaterów (moja skaza...), ale za to wyciągam wnioski, myśli, spisuje myśli związane z treścią, do zeszytu z myślami, który już się kończy.
Książką, która zmusza wręcz do takich poczynań jest "Doktor Żywago" Borysa Pasternaka. To lektura, która zachwyca, wciąga, jest dobrze przetłumaczona, zawiera pełno wartościowych myśli. Nie chodzi mi o fabułę, o zawartość historyczną, o myśli na temat Rosji i okolic - to są rzeczy oczywiste. Chodzi mi o myśli o człowieku. O myśli oczywiste, które dopiero wypowiedziane nabierają kształtu i budzą natchnienie lub płoszą.
Książką, która zmusza wręcz do takich poczynań jest "Doktor Żywago" Borysa Pasternaka. To lektura, która zachwyca, wciąga, jest dobrze przetłumaczona, zawiera pełno wartościowych myśli. Nie chodzi mi o fabułę, o zawartość historyczną, o myśli na temat Rosji i okolic - to są rzeczy oczywiste. Chodzi mi o myśli o człowieku. O myśli oczywiste, które dopiero wypowiedziane nabierają kształtu i budzą natchnienie lub płoszą.
czwartek, 23 lutego 2012
Potężna dawka Świetlickiego.
Dziś kurier dostarczył wyczekiwane książki. Wśród nich "Wiersze" Świetlickiego. Uwielbiam jego wiersze, jednak dopiero ostatnio zdecydowałam się na kupienie jego wierszy (jakkolwiek to brzmi) - dzięki, Jadziu, za pomysł. Dzięki Tobie też parę innych cudowności poczytam, na które się wcześniej wahałam zdecydować.
Zbiór zawiera 535 wierszy mistrza. Wydanych w latach 1992-2009, ponadto 77 wierszy niepublikowanych i 44 rozproszone gdzieś. Na ile słów to się składa.
Słów pięknie dobranych, nieraz niesamowicie oddających to, co chciałabym ja sama napisać. Język jest nieopisany, jak dla mnie, bo niby styl jednolity generalnie, ale każdy wiersz jest inny. A kiedy przeglądałam te jeszcze w sumie nigdy nie widziane, dawno napisane, to w ogóle bym nie rozpoznała, kto to napisał.
Siła słowa ukazana w każdym jednym wierszu; siła jednego zdania; plastyczność i kunszt.
Zbiór zawiera 535 wierszy mistrza. Wydanych w latach 1992-2009, ponadto 77 wierszy niepublikowanych i 44 rozproszone gdzieś. Na ile słów to się składa.
Słów pięknie dobranych, nieraz niesamowicie oddających to, co chciałabym ja sama napisać. Język jest nieopisany, jak dla mnie, bo niby styl jednolity generalnie, ale każdy wiersz jest inny. A kiedy przeglądałam te jeszcze w sumie nigdy nie widziane, dawno napisane, to w ogóle bym nie rozpoznała, kto to napisał.
Siła słowa ukazana w każdym jednym wierszu; siła jednego zdania; plastyczność i kunszt.
czwartek, 16 lutego 2012
Oniryczna realność i Dubravka Ugrešić
Lubię inne sposoby pisania, inne powieści, mające sporą ilość przemyśleń, filozofii, ale jednocześnie pozwalające każdemu czytelnikowi wynieść z lektury coś dla siebie z jej treści. Teraz jestem w trakcie czytania książki Dubravki Ugrešić "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji" (w międzyczasie tak zwanym, przeplatanym lekturą zadaną na ćwiczenia z literatury). Czyta się ją dość fragmentarycznie, mimo ogólnej ramy, zawiera mnóstwo, ale to mnóstwo cytatów, które są warte uwagi, mądre, a na pewno ciekawe.
Myślę, że trafnie książkę opisuje króciutka recenzja Mariny Warner, która znajduje się na tylnej okładce:
W "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji" Dubravka Ugrešić stworzyła nowy ton wypowiedzi, mogący sprostać "onirycznej realności" współczesnej historii. Powieść pozostaje w pamięci: jak żadna inna obnaża konsekwencje zmian na mapie politycznej świata."
Oniryczna realność uderza. W życiu codziennym też, nie tylko we współczesnej historii. Ale to jest osobny temat; myślę, że każdy nieraz żył i miał wrażenie, że to tylko konwencja.
Myślę, że trafnie książkę opisuje króciutka recenzja Mariny Warner, która znajduje się na tylnej okładce:
W "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji" Dubravka Ugrešić stworzyła nowy ton wypowiedzi, mogący sprostać "onirycznej realności" współczesnej historii. Powieść pozostaje w pamięci: jak żadna inna obnaża konsekwencje zmian na mapie politycznej świata."
Oniryczna realność uderza. W życiu codziennym też, nie tylko we współczesnej historii. Ale to jest osobny temat; myślę, że każdy nieraz żył i miał wrażenie, że to tylko konwencja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)